Nie ma to jak umówić się z modelem na sesję, przytachać ze sobą wszystko w "torbie sesyjnej" po czym po dotarciu na miejsce dowiedzieć się że... jednak on nie ma weny i jest mu zimno, dlatego wolałby te zdjęcia zrobić w cieplejszy dzień. Okay, zgodziłam się, bo co mogłam w tamtej chwili innego zrobić? Przecież nie przywiążę nikogo do drzewa i nie zrobię na siłę zdjęć... Dlatego z całej tej "sesji" mam tylko jedno zdjęcie na którym Szermi robi to co przez większość spotkania - pstryka zdjęcia swoim telefonem. (Choć było ich kilka więcej ale Łukasz oglądając je skasował zanim się spostrzegłam..) Dlatego też zrobiłam kilka zdjęć lasu (choć też takich pstrykaczy na szybko, co by mocno nie mrozić aparatu), żeby całe to wyjście nie było całkiem "stracone" (choć rozmawiało się miło).
Dlatego też liczę że niedługo przyjdzie ta wiosna, cieplejsze dni i wtedy uda nam się spotkać już na sesję ze zdjęciami a nie samą rozmową ;)
















































